Spadam...
Nawet nie wiem od jak dawna...
Już dawno przestałam liczyć...
Nie spodziewałam się tego... W sumie to niczego się nie spodziewałam... Przez całe życie nie wiedziałam co mnie czeka... Ani tego, że zrobię krok w nicość, ani tego, że mnie popchnie.. A teraz spadam.. Ale na szczęście teraz nie jestem sama... Patrzę w bok. Mężczyzna obok jest równie zdezorientowany jak ja. Patrzymy na siebie i widzimy jak biel powoli przemienia się w czerń. Jak robimy się bledsi... Złapaliśmy się za ręce... Tak jest raźniej. Dla nas... Dla tych co niebo właśnie przestało istnieć.. Mówili przez całe życie, że Bóg jest sprawiedliwy, że Bóg jest dobry, że jest litościwy... Jest. Ale tylko dla tych co nie chcą od życia czegoś więcej. My się niestety nie podporządkowaliśmy...
Nie wiem ile jeszcze będziemy spadać... Ale nie widzę nic poza ciemnością. Tak ma być? Już zawsze będziemy tak spadać? Poczułam lekkie szarpnięcie dłoni. To ten facet. Popatrzyłam na niego, a on zerknął na dół... Zerknęłam i ja... Coś się ruszało, a może to halucynacje. Nie wiem co jest prawdą, a co wytworem mojej wyobraźni. Puścił mnie. Spadałam teraz sama.
Upadek nie bolał tak jak myślałam. Nie chciało mi się wstawać ale ktoś uparcie mną potrząsał. CZEGO! Wołał mój umysł, lecz usta milczały... Wreszcie ten Ktoś dał sobie spokój, a raczej tak mi się zdawało póki nie oderwałam się od ziemi. Nienormalny koleś, tak to musiał być mężczyzna sądząc po wielkości rąk. Choć to mogło mi się tylko zdawać... Ledwo odbierałam informacje z otoczenia... Przytłumiony hałas. Ktoś coś wrzeszczy. CHOLERA ZAMKNĄĆ SIĘ JA CHCE SPAĆ! Kurwa spokoju nie dadzą. Chyba już nie jestem niesiona. Chyba... Jakaś rozmowa jest prowadzona nade mną, czy nie można ciszej gadać? Mam wrażenie, że zaraz czaszka mi eksploduje...ej? Moja głowa chyba zmieniła położenie i coś na niej jest... Coś zimnego... Chyba nie zasnę...
Powoli zaczynam słyszeć, nie wiem ile czasu minęło ale trzeźwieję...
-Czy....Ale....Długo...Da...No...
-...Wiesz....Tam....Jak....Dobrze....
- Aha...
Potem musieli przestać rozmawiać bo nic nie słyszałam...
- Halo? Obudź się proszę... - usłyszałam wyraźnie przy swoim uchu męski baryton.
W sumie to chciałabym zobaczyć gdzie jestem... Na pewno nie w piekle, bo tam takich warunków by nie było. Chciałam ale nie mogłam.
- Daj jej czas. - sukces, usłyszałam drugi głos
- Ale tak długo? - znowu ten baryton
- Bywało dłużej. Daj jej spokój. - odezwał się ponownie poważny głos
- Dobrze. - I spod mojej głowy zniknęły kolana szybko zastąpione poduszką.
Usłyszałam kroki. NIE! Nie chcę aby zostawiali mnie tu samą.. Nie!!!
-...nie... - usłyszałam swój głos
- Jinxx!
- Co?
- Chyba odzyskała przytomność!
- ...gdzie jestem..? - Ale mnie boli głowa! Jak tu cholernie jasno! Nic nie widzę... Bosko...
- Hej słyszysz nas? - odezwał się ... Jinxx?
- ...taak.
- Jak się nazywasz? - zapytał baryton
- Sky... - odpowiedziałam
- Hej Sky ja jestem Jinxx, a to Jake... - i w tym momencie usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwiami.
- O, a to jest Juliet - powiedział zaskoczony Jake
- Obudziłaś się? W końcu. - powiedziała dziewczyna niemiłym głosem. - A teraz wstawiaj.
- Ale Juju daj jej chwilę. - odparł Jinxx
- Ech wracam za 3 minuty. Ma być już... bardziej przytomna. - Juju wyjęła coś z... lodówki?
Przez całą ich rozmowę mrugałam intensywnie poskutkowało to tym, że wreszcie mogłam zobaczyć ową Juliet i chłopaków. Oraz pomieszczenie, w którym się znajdowałam.
- A gdzie ja w ogóle jestem? - ponowiłam zadane na początku pytanie.
- Witaj w siedzibie Wild Ones - odpowiedziała uśmiechając się szaleńczo dziewczyna
Cześć! Przybywam do Was z nowym blogiem.
Zainspirowałam się piosenką Fallen Angles bvb
Z góry przepraszam gorliwie wierzących jeśli ich uraziłam tym co napisałam o Bogu.
Kolejny rozdział = 1 komentarz :3

Czekam na następne
OdpowiedzUsuń